poniedziałek, 12 sierpnia 2013

wełniane znalezisko

Ostatnio udało mi się uratować przed wyrzuceniem nowiuteńkie kłębki  niemieckiej wełny.
Niestety jest lekko drapiąca i oczywiście się leni”. 
Zastanawiałam się nad przerobieniem jej na komin.
Marzy mi się taki cieplutki na zimę, długi, żeby nim szyję trzy razy owinąć.
Jednak ze względu na to lekkie drapanie”  nie jest to zbyt dobry pomysł.

Zdecydowanie lepszą koncepcją jest wydłubanie z takiej cieplutkiej włóczki ocieplaczy na dłonie.
Będą idealne na jesień, jak przyjdą chłodniejsze dni.
Pracy w ogrodzie przecież w tym czasie jest mnóstwo,
 a dłonie jak na złość marzną wyjątkowo szybko.

Pomysł zakiełkował, a szydło poszło w ruch...


3 komentarze:

  1. Już jestem ciekawa jak będą wyglądały:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, jakie piękne szarości! Nie mogę doczekać się efektu!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny na blogu i pozostawienie po sobie kilku słów.