Trzecia poduszka z granny square do kompletu musi jeszcze troszkę poczekać.
Aktualnie poluję na szarą włóczkę, której niestety zabrakło.
A bez szarości się nie obejdzie, bo taka była koncepcja i zmieniać jej nie będę.
A póki co, uszyłam słonia,
a właściwie słonika przytulankę ;-)
Skorzystałam z szablonu zamieszczonego na TEJ stronie.
Od siebie dodałam długi ogon.
Słonia wypchałam watoliną z odzysku ze starego misia, więc jest mięciutki i pękaty,
uszyty w całości z tkaniny bawełnianej.
Szyło się go z przyjemnością, a jedyne co sprawiło mi kłopot, to wypchanie trąby.
Ale może jest to problem rodzaju wypełnienia albo źle przeszytych zawijasów,
właściwie do tej pory szyłam tylko po linii prostej.
Pora oddać Słonia w jakieś małe rączki,
aby przeszedł test jakości ;-)
przesłodki ten słoń :-), a swoją drogą uwielbiam słonie.
OdpowiedzUsuńSłonie są fascynujące :-)
UsuńSuper ! wielkie brawa :) Pozdrawiam - M.
OdpowiedzUsuńDziękuję :-)
UsuńSłoń naprawdę super aż chce się położyć na nim głowę. Czytam Twój blog już jakiś czas i jest super. Ja dopiero zaczynam i zapraszam do siebie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńŚliczniusi ten słonik a trąba wesoła zadarta do góry, więc jest super:) Szczęście przynosić będzie:)
OdpowiedzUsuńŚwietny słonik!!!!:)
OdpowiedzUsuńTaki do przytulania dla najmłodszych, a do "wyglądania" na kanapie dla tych starszych;)
Słonik prześliczny, a jaki Ty masz cudny uśmiech w zdjęciu profilowym.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Iza