piątek, 19 września 2014

Nie mogę żyć bez ...

Tydzień z wyzwaniem u Uli z blogu Senmai: powoli się kończy.  Dziś ostatni temat. Muszę przyznać, że 5 dni do lepszego bloga było bardzo przyjemnym wyzwaniem. Dzięki niemu odkryłam nowe interesujące blogi i zmobilizowałam się do codziennego pisania na blogu. Ula już zapowiedziała kolejne wyzwanie na październik, ciekawa jestem, jakie tematy przygotuje na kolejny miesiąc. 




Dzień 5: RZECZY, BEZ KTÓRYCH NIE MOGĘ ŻYĆ.





Właściwie jest jedna podstawowa rzecz, bez której nie mogę żyć. Żadna tam kawa, telewizor, internet, laptop itp. Ja nie potrafię się obejść bez szklanki wody. Piję ją litrami. Napoje gazowane, soki itp mogą dla mnie nie istnieć. 

czwartek, 18 września 2014

5 ulubionych blogów i dlaczego je czytam

Tydzień mija tak szybko, dziś już przedostatni temat wyzwania blogowego u ULI: 5 dni do lepszego bloga.








Dzień 4: 5 ULUBIONYCH BLOGÓW I DLACZEGO JE CZYTAM.

Lubię ...

... bo jest to skarbnica przepisów na pyszne ciasta, desery, chleby i inne pieczywo, ciasteczka, pierniki świąteczne i wiele wiele innych. Z przepisów Doroty korzystam chyba od początku istnienia jej bloga. A dzięki niektórym przepisom wręcz łopatologicznym, pieczenie serników wcale mi nie straszne.


2. www.myrosevalley.blogspot.com
... bo pisze po prostu o swoim codziennym życiu, o pasjach, podróżach, o tym co ją cieszy ale też o tym co czasem martwi. I takie piękne rzeczy tworzy na szydełku:-)

... bo to, co Maszka pisze nie raz skłania mnie do refleksji, każe przystanąć, pomyśleć, zwolnić, nie raz wzrusza, uwalnia myśli, a jej słowom zawsze towarzyszą piękne zdjęcia.

... bo ona też robi na szydełku, tak jak ja, ale inaczej, ma swój styl niepowtarzalny, pięknie łączy kolory, jej prace są takie barwne, mogłabym godzinami oglądać jej wytwory z włóczki.

...bo dzielimy tą samą pasję, bo jej prace są przeciwieństwem prac jakie wychodzą spod szydełka czy drutów Agnieszki z Niebieskiej Chaty, Olga potrafi stworzyć z włóczki i filcu cudowne drobiazgi, które urzekają detalem. 



Oczywiście jest wiele innych blogów, które często podczytuję. Zadanie polegało na wyborze kilku i tak też uczyniłam. Jestem ciekawa innych ulubionych blogów uczestników wyzwania u Uli....

środa, 17 września 2014

Ukochane hobby

Kolejny dzień z wyzwania blogowego i temat najprzyjemniejszy :-)


Dzień 3: UKOCHANE HOBBY.


Oczywiście nie trudno się domyślić ...




... ale jest jeszcze coś, co pochłania moje myśli bez reszty, kiedy się wydarza, fascynuje, ekscytuje i daje mi ogromną dawkę pozytywnej energii! Podróże...





wtorek, 16 września 2014

10 rzeczy, o których nikt o mnie nie wie

Dziś 2 dzień wyzwania blogowego u ULI i chyba najtrudniejszy temat. Nie jestem zbyt wylewna, a właściwie wcale, nie za bardzo lubię opowiadać o sobie. Wychodzę również z założenia, że jeśli już ktoś ma jakieś sekrety czy tajemnice, to raczej nie ujawnia ich wszem i wobec, tym bardziej w internecie. Temat dzisiejszego wyzwania potraktuję troszkę z przymrużeniem oka i powiedzmy, że przyznam się do 10 rzeczy, o których Wy Czytelnicy mojego bloga na pewno nie wiecie, a najbliżsi moi znajomi być może jeszcze nie wiedzą ;-)





Dzień 2: 10 RZECZY, O KTÓRYCH NIKT O MNIE NIE WIE

1. Kiedy nadarza się stosowna okazja i potrzeba komunikacji w języku angielskim, samoczynnie włącza mi się w głowie myślenie w języku słoweńskim. Wszystko to dzieje się automatycznie, tak o i dober dan gospod.

2. Kiedyś przez dobrych kilka lat trenowałam siedmiobój lekkoatletyczny i miałam wtedy długie włosy do samego pasa. 

3. Na pewno koncercie Pewnego Pana przyodziano mnie w białą suknię ślubną, na plecach zamontowano wielkie śnieżnobiałe skrzydła i przykazano uśmiechać się anielsko.

4. Uwielbiam chodzić na boso i w domu i w ogrodzie, po trawie, ziemi, chodniku. Nie cierpię papuci, kapci itp.

5. Nie cierpię ubrań, które są przesiąknięte zapachem przygotowywanego jedzenia. Ohydztwo. 

6. Nie jadam śledzi. Nigdy ich nawet nie próbowałam. Nie twierdzę, że nie lubię, po prostu nie mam na nie ochoty.

7. Raz w życiu zdarzyło mi się wyjść z kina w czasie trwania filmu. Po kilku minutach projekcji Pachnidła po prostu wstałam i wyszłam. Nigdy już do filmu nie wróciłam, książki też nie przeczytałam.

8. Przez długie lata pisałam pamiętniki. Drobnym maczkiem zapisałam mnóstwo zeszytów. 

9. Smaki potraw. Ja czuję, że za słone inni jeszcze dosalają. Ja bym jeszcze dodała pieprzu czy ostrej papryki, a inni nie mogą jeść, bo takie ostre. 

10. Jestem dobrze zakonserwowana ;-) Mam o wiele wiele więcej lat niż się większości ludziom wydaje. Uwielbiam te chwile niedowierzania, zaskoczenia totalnego, błędnego wzroku... naprawdę?!...



Ciekawe do czego przyznali się inni uczestnicy wyzwania...

poniedziałek, 15 września 2014

Moje miejsce pracy blogowej/kreatywnej

Koniec letniego blogowego rozleniwienia, czas najwyższy na porządki. W miniony weekend rozgrzebałam totalnie szablon mojego bloga, próbując wprowadzić zmiany: uporządkować, wyrzucić co niepotrzebne, odgruzować z tony niepotrzebnych ikonek, obrazków itp., dojść do ładu z niezliczoną ilością etykiet, zmienić czcionki, banerek, kolory... oj, wiele tego. Nie jestem pewna czy uda mi się opanować ten cały nieład, ale na pewno będę starała się zapanować nad sytuacją w najbliższy wolny wieczór;-) 




Póki co, aby wrócić do regularnego blogowania i nabrać energii kreatywnej, podejmuję 5 dniowe wyzwanie u Uli: 5 dni do lepszego bloga. Już kilkakrotnie brałam udział w wyzwaniach organizowanych na blogu Senmai, jednak były to trwające 7 dni wyzwania fotograficzne (klik). Teraz będzie mniej zdjęć a więcej tekstu. Z natury jestem mało wylewna, więc dla mnie to prawdziwe wyzwanie. A przecież własnie o to chodzi w wyzwaniach.



Dzień 1: MOJE MIEJSCE PRACY BLOGOWEJ/KREATYWNEJ





Pamiętam, jak jeszcze w zeszłym roku nieustannie przenosiłam z kuchni do pokoju i z powrotem zapakowane w różnych rozmiarów pudełka: papiery, nożyczki, kleje, nożyki, wstążki, taśmy, dziurkacze, papierowe kwiatki, wykrojniki i inne przydasie. Non stop składałam ten cały majdan do pudełek i przenosiłam z jednego miejsca w drugie. Męczące to było piekielnie. Jednak od pewnego czasu jestem szczęśliwą posiadaczką niewielkiego pokoiku zwanego pracownią. Uwielbiam go. Mój K. zrobił mi piękny długi stół z grubych dech, który przykrył szkłem. Pozostałe deski z ogrodzenia posłużyły jako półki połączone grubym konopnym sznurem. Od jesieni do wczesnej wiosny tam właśnie powstają kartki i wpisy na bloga.

Jednak z nastaniem pięknej ciepłej wiosny i przez całe lato pracownia jest rzadko przeze mnie odwiedzana. Wolę otwartą przestrzeń. Ławeczka pod winoroślą idealnie nadaje się do pracy kreatywnej, grzeję się w słonku i pijąc kawę dłubię na szydełku lub przeglądam czasopisma z ciekawymi projektami szydełkowymi. Zdjęcia kartek i szydełkowych prac też robię w ogrodzie, lubię naturalne światło i ciepłe kolory.








A po zmroku przenoszę się do kuchni:










sobota, 13 września 2014

kartka ślubna biel z szarością





Na pięknym ślubie ostatnio gościłam, z tej okazji powstały dwie kartki. Dziś pokazuję jedną z nich:
delikatną, w bieli z dodatkiem szarości.












Kartkę zgłaszam na wyzwanie:



***


jesień już się rozgaszcza... szydełkowa podkładka



Jesień rozgaszcza się wokół nas, zmuszając do zmiany letnich przyzwyczajeń. Mleczna kawa pita co rano jeszcze w piżamie na tarasie już tak nie smakuje, kiedy trzeba włożyć ciepłą bluzę, a słońce powoli wstaje tak samo zaspane jak my. 

Mało mnie ostatnio na moim własnym blogu, czas mi się kończy na tym co"trzeba", nie starcza mi go już na to co "można by". Szydełkowe rozpoczęte już prace leżą poutykane gdzieś po kątach, niektóre prawie już na ukończeniu, projekty kartek ciągle jeszcze w głowie, pracownia przez całe lato rzadko otwierana.

Na Wasze blogi zaglądam na krótko, w przelocie, w trakcie niedługiej podróży porannym autobusem do pracy. Na komentarze już czasu nie starcza, ale obiecuję, że nadrobię.



***

Nie pamiętam czy pisałam Wam, że skusiłam się kiedyś na kupno czasopisma Mollie potrafi? Polskie wydanie, przynajmniej ten numer, który zakupiłam, mało mnie przekonuje, mam nadzieję, że czasopismo w przyszłości się rozwinie i będzie zapraszać więcej polskich twórców.

Skoro gazeta była już w moim  posiadaniu i kusiła pięknymi zdjęciami,przymierzyłam się do zrobienia jednej z szydełkowych podstawek pod naczynia. Opis mnie dosłownie "zabił" i początkowo się zniechęciłam, ale po kilku dniach wróciłam do wzoru i odtworzyłam go po prostu patrząc na zdjęcie podkładki w czasopiśmie. Był bardzo prosty, wzór komplikował sam jego opis.



szydełkowa podkładka pod naczynia, garnek



szydełkowa podkładka pod naczynia




***

W tym roku pierwszy raz zetknęłam się ze smagliczką i jestem zachwycona jej intensywnym przesłodkim zapachem, który roztacza się po całym tarasie.Będzie kwitła (podobno) do późnej jesieni.












 ***
Bardzo dziękuję za komentarze, jakie zostawiacie pod moimi postami, cieszą mnie ogromnie.